Sklep ładnie pachnie
Do wejścia do branży kosmetycznej dwoje speców od reklamy i właściciel biura rachunkowego przygotowywali się trzy lata. Już po kilku miesiącach działalności to inni przedsiębiorcy chcą od nich kupować licencje na prowadzenie nowatorskich w Polsce drogerii Taberna Saponaria.

- Uwielbiam sklepy, w których ładnie pachnie. Zachwycałam się brytyjskim Body Shopem i zawsze, jak ktoś wyjeżdżał za granicę, zamęczałam go: kup mi to i to. Pozazdrościliśmy Anglii, Francji, Hiszpanii, gdzie w perfumeriach można kupić nie tylko kosmetyki, ale i ciekawą ceramikę czy inne akcesoria - powiedziała "Mojemu Biznesowi" Iwona Kasica, współwłaścicielka działającej od pół roku drogerii Taberna Saponaria w warszawskim centrum handlowym Arkadia.
Czas wypełnić niszę
Podczas zagranicznych wyjazdów doszła do wniosku, że w Polsce jest nisza rynkowa, właśnie jeśli chodzi o sklepy ze zdrową żywnością, mydlarnie, manufaktury.
- W Polsce mamy strasznie drogą markę L´Occitane. A w Czechach czy na Węgrzech aż roi się od sklepików sprzedających towary ręcznie robione. Razem z narzeczonym Arturem Szczecińskim doszliśmy do wniosku, że jak my nie stworzymy takiej marki, to ktoś zrobi to za nas - opowiada.
Młodzi ludzie mieli już pracę i nie szukali źródła utrzymania. Po prostu spodobała im się wizja prowadzenia pachnącego biznesu.
Od początku postanowili sprzedawać nie tylko kosmetyki, ale także olejki aromaterapeutyczne i różne akcesoria - specjalne domki do aromaterapii, ceramiczne mydelniczki, botaniczne grafiki, kadzidła czy staroświeckie atomizery do perfum. Uznali jednak, że ceny nie mogą być wywindowane.
Zainwestowali 1,5 mln zł
Postanowili stworzyć własną markę, zbudować coś od początku, korzystając z doświadczenia w branży reklamowej. Dopracowanie pomysłu trwało trzy lata. Nazwę wymyślili sami - Taberna Saponaria, czyli mydlarnia. Receptury kosmetyków zamówili w specjalistycznej firmie, którą wyszukali w internecie. Koszt jednej receptury to nawet kilka tysięcy złotych, wszystko zależy od składników i ilości zamawianych receptur.
To raczej nie jest inwestycja dla osób zupełnie początkujących w biznesie. Troje wspólników zainwestowało w Tabernę Saponarię 1,5 mln zł. Byli przygotowani na to, że pół roku będą dopłacać do całego interesu. Okazało się, że już w pierwszym miesiącu dochód ze sprzedaży pokrył stałe koszty. Zatrudniają pięć osób. Liczą, że jeśli otworzą jeszcze dwa-trzy sklepy, to w tym roku cała inwestycja się zwróci. Praktycznie od początku działalności - zanim sami zdążyli o tym pomyśleć - zgłaszają się do nich ludzie chcący prowadzić licencjonowane sklepy Taberna Saponaria. Są nawet chętni z zagranicy - Austrii, Hiszpanii, Szwajcarii.
Więcej: Patrycja Maciejewicz, "Mój Biznes" dodatek do "GW", 10 maja, 2005 r.Wyróżnione franczyzy
Xtreme Fitness Gyms
Kluby fitness/siłownie
Żabka
Sklepy typu convenience
Xtreme KiDS
Sale zabaw dla dzieci
Carrefour
Sklepy convenience, minimarkety, supermarkety
Santander
Placówki bankowe
Costa Coffee
Kawiarnie
Kurcze Pieczone
Punkty gastronomiczne z daniami z drobiu
Yasumi Instytut Zdrowia i Urody
Gabinety kosmetyczne, hotele i obiekty SPA
So Coffee
Kawiarnie
Z OSTATNIEJ CHWILI
POKAŻ WSZYSTKIE
Kawa, która finansuje marzenia
BuyCoffee.to polska platforma umożliwiająca symboliczne „stawianie kawy” internetowym autorom, wyrasta na lidera w segmencie mikrodarowizn. Serwi...
Da Grasso dofinansowuje otwarcia
W perspektywie kilku lat Da Grasso chce mieć ok. 300 lokali w całym kraju. Franczyzobiorcy mogą liczyć na to, że centrala pokryje nawet połowę kosz...
Franczyza w marketingu
Agencja Wirtualna to przykład biznesu, który można prowadzić bez biura i dużych kosztów stałych. Michał Schnell wyjaśnia, na czym polega ten model,...
Zarabiamy na produkcji sałaty
Jak wygląda produkcja mieszanek sałat, które trafiają do największych sieci handlowych? Justyna Rytel z firmy Avit opowiada o realiach tego rynku: ...

